
Plany planami…
Miałam być w Europie tylko na chwilę. Do plecaka spakowałam jedynie prezenty dla najbliższych – pluszową Lamę dla mojej bratanicy, peruwiańską czekoladę, szal z alpaki dla mamy. Plan był prosty: krótka wizyta, kilka uścisków, załatwienie różnych spraw. Ale życie – jak to życie – potrafi zaskoczyć. Na lotnisku przy odprawie paszportowej dowiedziałam się, że mam prawo powrotu do Peru dopiero za kilka miesięcy. Ta wiadomość najpierw mnie przeraziła, ale potem poczułam ulgę.
Wierzę, że tylko do pewnego stopnia mamy wpływ na to, dokąd zmierza nasze życie. Bo to, co ma się wydarzyć, i tak się wydarzy. Widocznie tak miało być – że zostanę w Europie dłużej, niż planowałam. Ta odkładana przeze mnie podróż rowerowa przez Europę jednak dojdzie do skutku. Jednak będę miała ten czas z najbliższymi i europejskie lato, które tak lubię.
Podróż trwa
Śmieję się teraz z samej siebie, że myślałam, że moja “wielka podróż” już się skończyła. Że lekcje płynące z życia w drodze, wśród różnych kultur i kontynentów, zostały odrobione. Tymczasem podróż trwa w najlepsze. Ba – ona się nigdy nie skończy! Zawsze będę czegoś szukać, coś odkrywać, uczyć się, mylić i wyciągać nowe wnioski. Zrozumienie tego przyniosło mi ogromny spokój. Dotarło do mnie, że nie muszę już wszystkiego wiedzieć, mieć uporządkowanych odpowiedzi na wszystkie pytania, być gotowa na rodzinę, stabilizację czy pracę.
I co teraz? Nie mam wielkiego planu, wiem tylko, jaki jest następny etap. Lada moment ruszam w kolejną wyprawę bike-packingową. Powrót na rower to jak powrót do domu. Tym bardziej, że na trasie odwiedzę przyjaciół rozsypanych po pięknych zakątkach Europy. Jednak wiem, że ta podróż będzie zupełnie inna od tych poprzednich. Ten rozdział moich włajaży dedykuję projektom zawodowym. Zabieram ze sobą komputer. Moją energię będę dzielić pomiędzy pedałowaniem a pracą konsultantki i coacha. Ostatnie miesiące pokazały mi, jak wielką frajdę sprawia mi praca. Ale nie byle jaka – tylko ta, która ma sens, realny wpływ, odbywa się w dobrej atmosferze i daje się łączyć z moim stylem życia. I to właśnie w tym kierunku teraz zmierzam.
Praca z sensem
Pracując z małymi firmami, jestem naprawdę blisko ludzi. Działam ręka w rękę z zespołami, a nie z pozycji zewnętrznego eksperta, który tylko dostarcza slajdy. Wspólnie wdrażamy pomysły, zmieniamy procesy, budujemy konkretne rozwiązania. Na co dzień pomagam w budowaniu strategii, porządkuję działania operacyjne, coachuję liderów i wspieram w zarządzaniu zespołami.
Czuję, że to jedna z tych rzeczy, które naprawdę chcę teraz robić. Bo jestem w tym dobra. A do tego daje mi to ogromną radość. Chyba nie ma lepszej motywacji do pracy!A tymczasem czas się pakować! Co już jest nie lada wyzwaniem, bo sakwy rowerowe mają mocno ograniczoną pojemność. Relacje z podróży na bieżąco będą pojawiać się na moim Instagramie, ale i tu postaram się do Was co jakiś czas pisać.Chciałam też Wam podziękować za wszystkie wiadomości, feedback i ciepłe słowa – dodają mi odwagi, żeby iść moją własną, czasem mocno pokręconą drogą.
Ściskam ciepło!
Ania






Dodaj komentarz