O puszczaniu kontroli | cz. 3 – lekcja o wolności

—

Anna Kurnatowska w Himalajach, w Nepalu, na szczycie góry.

Czy można bez planu rzucić pracę i wyjechać w świat z biletem w jedną stronę? Można. Ale ja tak nie zrobiłam.

Paradoksalnie to właśnie wcześniejsze planowanie dało mi wolność. Oszczędności, przemyślane decyzje, przygotowanie — to wszystko stworzyło bezpieczną przestrzeń, w której mogłam pozwolić sobie na życie bez etatu i wyruszyć w podróż.

Dlatego pisząc o puszczaniu kontroli, nie chcę demonizować planowania. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy zaplanować wszystko — każdy krok, każdą emocję, każdy scenariusz. Bo życia nie da się kontrolować w całości. Z jednej strony planowałam, ale z drugiej przełamałam lęk związany z brakiem planu. I było warto. Bo za nim kryły się niesamowite przygody, nowe znajomości i podróże w głąb siebie.

Czasem jednak trudno jest żyć bez kotwicy — daty powrotu, domu, pracy, a co za tym idzie — dnia wypłaty. Nie zawsze łatwo było odnaleźć się w tej totalnej wolności. Od dawna uważałam się za minimalistkę, daleką od materializmu, ale to był wyższy poziom — nauczyć się cieszyć wakacjami bez pracy. Podróżą bez domu, do którego się wraca. Paradoksalnie — pełnią życia bez jego stałych punktów.

Było wiele trudnych chwil. Jak jednak o nich mówić? Jak opowiadać o problemach, gdy siedzi się w tropikach i nie trzeba wracać do biura? Jak wytłumaczyć, że ma się problem, bo można pojechać, gdzie tylko się chce? To paradoks życia, które wybrałam — i kolejna lekcja, którą z tej podróży przywiozłam.

Zrozumiałam, że prawdziwa wolność nie polega na braku planu, tak samo jak spokój nie wynika z pełnej kontroli. Wolność to sztuka balansowania między nimi — umiejętność znajdowania równowagi między strukturą a spontanicznością, między planowaniem a zaufaniem do tego, co przyniesie dzień.

Bo życie bez planu może być uwalniające, ale tylko wtedy, gdy nauczymy się czuć bezpiecznie w niepewności. A planowanie staje się piękne dopiero wtedy, gdy przestaje być kotwicą, a staje się kompasem — tym, który pomaga wracać do siebie, gdy wiatr wolności zaczyna nieść zbyt daleko.

Dla mnie prawdziwa podróż zaczyna się wtedy, gdy przestajemy pytać: dokąd zmierzam?


Odkryj więcej z Between Places

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 odpowiedzi na “O puszczaniu kontroli | cz. 3 – lekcja o wolności”

  1. Z przyjemnością przeczytałem wszystkie wpisy na tym blogu! Z przyjemnością, ponieważ bardzo ładnie i mądrze piszesz. Wiele Twoich zdań przypomniało mi moje odczucia i przemyślenia z wyjazdów, szczególnie tych realizowanych w pojedynkę. Nie podróżowaniem tak długo jak Ty, ale myślę, że pewnie spostrzeżenia mamy podobne. Kiedyś wybrałem się na Islandię, z zamiarem pracy i zwiedzania przez minimum rok. Wróciłem po ok. 3 miesiącach ponieważ wtedy załamała się gospodarka Islandii, a ponadto pojawiła się przede mną możliwość wyjazdu na treking do Nepalu. Nie wiem czy dłuższy pobyt by zmienił moje przemyślenia, ale w chwili opuszczania Islandii uważałem, że nigdy nie będę tam w 100% „u siebie”, nawet gdybym mieszkał przez lata…
    Ciekawie było wysłuchać Twoich opowieści i zobaczyć zdjęcia, które prezentowałaś wczoraj w Południku Zero. Myślę, że jesteś właściwą osobą do takich pokazów. Więc mam nadzieję, że będę miał okazję być na kolejnym.
    Życzę wszystkiego dobrego i powodzenia, nie tylko w wyprawach 🙂
    Adam

    1. Adam, z całego serca dziękuję Ci za tę wiadomość. To właśnie takie słowa napędzają mnie do dzielenia się moimi przeżyciami.

      Wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi ale koniec końców kierują nami podobne mechanizmy. Dlatego warto o mówić zmaganiach, odkryciach i refleksach, wspierać się i wymieniać doświadczeniami. Dzięki temu więcej ludzi będzie mogła odkrywać nowe horyzonty, a poprzez to, odkrywać siebie.

Dodaj komentarz

● o mnie

Cześć! Jestem Ania. Od zawsze ciekawa świata i życia poza schematami. Ten blog to zapis mojej drogi — między podróżami, zmianą i tym, co właśnie się rodzi.
więcej o mnie…